Skóra piękna, zdrowa i błyczcząca z Makeup Revolution

By Ada testuje - października 10, 2017

Jesień za oknem, ostatki słońca i bezchmurnego nieba to nie powód, aby siąść na laurach i przestać o siebie dbać. Wręcz przeciwnie! Gdy za oknem szaro-buro, to my kobiety stajemy się gwiazdkami rozświetlającymi każdy dzień. Jednak nie byłoby to możliwe bez profesjonalnej pomocy. Dzisiaj przychodzę do Was z dalszą częścią produktów od Makeup Revolution, które rozświetla, nawet najciemniejszą noc. Dlatego, że moja skóra najczęściej przesuszona i zniszczona, nie wyglądała zbyt ładnie, rozświetlacz podkreślał wszystkie jej wady i przez pewien czas zrezygnowałam z nich. Dzisiaj jednak wracam z doskonałymi produktami, które efektownie prezentują się na mojej twarzy.

http://www.adatestuje.pl/2017/10/skora-piekna-zdrowa-i-byczczaca-z.html



ROZŚWIETLACZE VIVID BAKED HIGHLIGHTER, kolor Peach Lights i Golden Lights
Miałam okazję poznać już paletki z cieniami i korektorami, jednak ten rozświetlacz, w porównaniu do pozostałych, równie fantastycznych kosmetyków zrobił na mnie piorunujące wrażenie. W ofercie Makeup Revolution znajdziemy rozświetlacze (Vivid Baked Hightlighter) w trzech kolorach: golden lights, peach lights oraz pink lights. Moim ulubionym jest doskonale napigmentowany rozświetlacz w pięknym kolorze Peaach Lights, który jest połączeniem kolorów różowego i brzoskwiniowego. Produkt przeznaczony jest do podkreślania kości policzkowych, dekoltu i szyi. Delikatna konsystencja rozświetlacza zawiera miliony drobin, które odbijają światło. Na policzku prezentuje się doskonale, podkreśla kości policzkowe lekką, pastelową poświatą. Z trzech dostępnych wersji kolorystycznych tę lubię najbardziej. Jest delikatna i doskonale pasuje do mojej jasnej cery. Rozświetlacz znajduje się w tradycyjnym opakowaniu, wykonanym z solidnego plastiku z zamknięciem. Znajdują się na nim złote napisy, które z czasem niestety się zetrą. Powinno przetrwać ewentualny upadek. W pudełeczku znajduje się 7,5g produktu, a ponieważ jest to produkt wypiekany, na pewno posłuży przez długie lata. Koszt zakupu tego rozświetlacza to około 16zł. Jest on dostępny w wielu drogeriach, także internetowych. Nie posiada zapachu, co jest dla mnie ogromną zaletą. Osobiście nie lubię perfumowanych kosmetyków. Wolę mieć wybór zapachu, jakim pachnę. Jeżeli chodzi o kolor, to trafiłam idealnie. Dopasowuje się do jasnej cery i jest ledwo widoczny. Najlepiej prezentuje się na skórze suchej i średnio tłustej. Przy cerze tłustej dodatkowy połysk nie wygląda dobrze. W jego strukturze znajdują się miliony drobinek brokatu, co sprawia, że podkreślenie jest jeszcze bardziej efektowne. Jest złotawy i dobrze napigmentowany. Mimo tego, że produkt jest dość suchy, nie obsypuje się i nie kruszy. Można ładnie zaaplikować go na skórze. Na jego powierzchni znajduje się intrygujący, falisty wzór, który mnie bardzo zachęcił do wypróbowania. Jest twardy, dzięki czemu jego aplikacja jest dość łatwa. Używam do tego najczęściej pędzelka, chociaż palcem nakłada się on równie dobrze. Po zastosowaniu staje się bardziej subtelny i pozostawia po sobie błyszcząca taflę. Nadaje cerze naturalny blask. Jest bardzo trwały, dzięki czemu jakiekolwiek poprawki nie są potrzebne. Bardzo go lubię i mam go zawsze pod ręką.     
   




ULTRA STROBE STICK marki MAKEUP REVOLUTION      
Produktem, który ma podobne właściwości, jest sztyft rozświetlający do twarzy. Dostępne są trzy wersje kolorystyczne: HYPNOTIC (odcień opalizujący na żółto-złoty), EUPHORIA (odcień opalizujący na perłowy róż), PEACH LIGHTENNING (opalizujący na jasny brąz z brzoskwiniowymi tonami). Ja wybrałam PEACH LIGHTENNING jest on podobny do koloru rozświetlacza w paletce. Nie ukrywam, że nie należy on do moich ulubionych. Efekt po zastosowaniu wygląda nienaturalnie, a sztyft często się łamie, czy wypada. W tym przypadku jest tak samo. Umożliwia on stworzenie oryginalnego efektu tafli. Nadaje cerze zdrowy, świeży i promienny wygląd. Najlepiej sprawdza się przy podkreślaniu grzbietu nosa, kości policzkowych, łuku kupidyna, łuków brwiowych, a także centralnej części czoła oraz brody. Produkt został wzbogacony o gąbeczkę, która ułatwi blendowanie rozświetlacza. Jego nakładanie i efekt nie jest tak zadowalający, jak w przypadku suchego rozświetlacza. Mimo to uważam, że wygląda całkiem nieźle i jest on dobrym zastępcą. Koszt zakupu to 20zł, a jest on mniej ekonomiczny niż tańszy w suchej formie. Ja zakochałam się w suchym rozświetlaczu i nic nie jest w stanie tego zmienić.





ULTRA BRONZE marki MAKEUP REVOLUTION  
Nigdy dotąd nie używałam brązera, ale po pewnym czasie postanowiłam go wypróbować. Brązer jest w formie prasowanej o neutralnym kolorze. Przeznaczony jest do podkreślania kształtów twarzy. Nadaje cerze subtelną opaleniznę sprawiając, że wygląda na zdrową, lekko muśniętą słońcem. Dobrze zaaplikowany nie tworzy smug oraz plam. Nie sprawi trudności nawet najmniej doświadczonym osobom. Delikatna konsystencja łatwo się rozprowadza i daje matowe wykończenie (bez rozświetlających drobin). Bronzer doskonale sprawdzi się podczas wykonywania codziennego makijażu. Kosmetyk umieszczono w plastikowej pudernicy. Polecany do różnych typów cery, chociaż przy ciemnej karnacji wygląda on mało naturalnie. Doskonale sprawdza się do konturowania. Matuje skórę i ociepla jej tonację. Jest to spowodowane słabą pigmentacją. Niestety, w jego składzie znajduje się parafina, która zapycha pory. Dla osób, które mają z tym problem, niestety się on nie nadaje. Opakowanie jest dość spore, ma średnicę 10cm i mieści 15g kosmetyku. Paletka kosztuje około 15zł, a jest bardzo ekonomiczna. Opakowanie tradycyjne, wykonane z mocnego plastiku z zamknięciem. Jest czarne, z przezroczystą szybką, na której widnieje złoty napis. Otwieranie go jest proste. Dzięki temu, że opakowanie zostało wykonane z mocnego plastiku, nie ma obawy, że się połamie po pierwszym upadku. Brąz jest całkowicie matowy, bez żadnych drobinek i pomarańczowych tonów. Na jego powierzchni znajdują się napisy dotyczące produktu. Wygląda to bardzo ciekawie. Bardzo drobno zmielony o aksamitnej, jedwabistej konsystencji. Mimo słabej pigmentacji, jedno muśnięcie pędzlem daje delikatny kolor. Jego aplikacja jest bardzo prosta, doskonale się rozciera. Doskonale trzyma się cały dzień. Na co dzień podkreślam nim kości policzkowe. Na szczególne okazje ocieplają całą twarz, czoło, policzki, czy grzbiet nosa. Myślę, że jeżeli nie macie problemu z zapychaniem się, to jest to kolejny idealny kosmetyk.      
  


Jestem bardzo zadowolona z kolejnego zestawu kosmetyków od Makeup Revolution. Jak już wspominałam, rozświetlacz w suchej formie podbił moje serce. Pozostałe kosmetyki również bardzo mi się podobają i na pewno pozostanę im wierna. A Wy czujecie się skuszeni produktami marki Makeup Revolution? Które najbardziej przypadły Wam do gustu?

https://www.tambeauty.com/en/Revolution-Makeup/cc-15.aspx?tamReferer=MUR
Testerka Adrianna

  • Share:

Może Ci się spodobać

22 komentarze

  1. Fajne zdjęcia Ci wyszły z białymi kwiatami ...
    Nie znam tej firmy, dlatego recenzje przeczytałam z ciekawością......

    OdpowiedzUsuń
  2. Mogłabyś jeszcze wrzucić zdjęcie jak wyglądasz z użyciem tych kosmetyków. :)
    Ja od jakiegoś czasu zupełnie zrezygnowałam z kosmetykó, przerzuciłam się na olej arganowy i hashmi kajal.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam nigdy sztyftu rozświetlającego, podoba mi się taki produkt.

    OdpowiedzUsuń
  4. Taki sztyft chętnie bym przygarnęła. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na stick na pewno bym się nie skusiła, jakoś nie odpowiada mi ta forma aplikacji, o wiele lepiej sprawdzają się u mnie pudry :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ich kosmetyki są bardzo tanie. Rzeczywiście są coś warte? Dają efekt?

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo podobają mi się rozswietlacze w sztyfcie, lecz sama uzywam rozswietlacza z lovely i niezamienilabym go na żaden inny

    https://ksiazkomaniaczkasite.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdjęcia mega śliczne, przyciągają wzrok <3 Co do rozświetlacza, kiedyś kupiłam i niestety był taki nieładny, że zraziłam się aczkolwiek Twoja recenzja trochę mnie przekonała, aby dać szansę akurat temu z Makeup Revolution ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. sztyft rozświetlający wydaje się super!

    OdpowiedzUsuń
  10. Stick z chęcią przygarnelabym do siebie ;)
    Fajny post
    Pozdrawiam !
    moda-naszym-swiatem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Wyglądają bardzo ciekawie. Osobiście jednak nie sympatyzuję z błyszczącymi kosmetykami bo nie wiem jak ich używać i zawsze miałam problem z przetłuszczaniem a to wzmacniało efekt.

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę wybrać się do drogerii widziałam dużo tajnych produktów tej marki:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja kupiłam inny bronzer z mur i jest pomaranxzowy i z brokatem. Chciałam taki co ty masz Ale nie woem co mi do głowy strzeliło. A napisy na opakowaniu starały sie po 3 użyciach 😔

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie są to ideały, zdarzają się wadliwe produkty. Wszystko zależy tez od częstości używania i przechowywania :)

      Usuń
  14. Sticki są świetne i już od dawna przymierzam się do zakupu ich :)
    Pozdrawiam cieplutko
    just-do-one-step.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak najbardziej czuję się zachęcona i chyba w ten weekend wybiorę się do drogerii po te produkty. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czasami wybieram produkty Makeup Revolution, ponieważ mam do nich sentyment i zaufanie, ale o tych produktach nie słyszałam i nigdy nie zwróciłam na nie uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ciekawe kosmetyki, szczególnie przypadł mi do gustu pierwszy, ponieważ ten kolor zużywam wręcz hurtowo :)

    OdpowiedzUsuń
  18. jesli chodzi o makijaz to jestem beznadziejna. nie mam kosmetyków, jak mam to nie umiem ich uzywać... mam nadzieję, że u Ciebie się podszkolę!

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie miałam tych produktów, ale marzy mi się paletka cieni z tej firmy. :-)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo się cieszę, że do mnie zajrzałaś/eś ! Bardzo miło mi Cię gościć. Dziękuję za każdy komentarz. Liczę, że będziesz wpadać częściej :)